
"Ubrane" butelczyny to pomysł
Damurka. Chyba nie muszę tej wspaniałej kobiety nikomu przedstawiać, bo to mistrzyni znana większości z Was !!!!
Niestety w moich zbiorach pozostało butelek niewiele...
Cała reszta "poszła" na prezenty nie doczekawszy się sesji foto przed Bożym Narodzeniem.
Nie były to puste butelki, a tak jak u Damurka " z zawartością" naleweczki....

Żółta - resztki grubego kordonka wykorzystywanego dawno przeze mnie na "kurki wielkanocne". Az dziw, że jeszcze się uchował.....

Butelczyna z kordonka zdobycznego w "ciucholandzie". Całe 10 sztuk "nowych" kuleczek. na butelkę starczył jeden maluteńki kordonek. Bardzo wydajna....
Piękny odcień starego sznurka. Produkcja niemiecka.


Ta poniżej zrobiona z nici Kord, z której zrezygnowałam, choć pięknie się szkli...
Dostawałam białej gorączki, bo ciągle zsuwała mi się z szydełka.....

...i tak daleko mi do Danusi.....